życie

Co nam zostało

przez , 01.lis.2017, w człowiek, Ja, Miłość, Przyjaźń, życie

Październik to nie był najlepszy miesiąc. Chociaż… był pełen nauczek. Właściwie wiele rzeczy mi wyjaśnił. I tu nie chodzi o to, że jesień zaczęła mi dokuczać. Nerwy i stres spowodowały, że wylądowałam w szpitalu z ostrym bólem głowy. Na pocieszenie dostałam paczkę antydepresantów i tygodniowe L4, z komentarzem „dychnij se dziołcha”. Moja stara przyjaciółka, Pani D, wróciła. Ze zdwojoną siłą, mocniejsza, bardziej skuteczna. Traktujemy się z szacunkiem. Ona wpada niespodziewanie, a ja ją wpuszczam i czekam, co zrobi, co powie i jakie tym razem przyniesie skutki. Przez dwa dni brałam antydepresanty, które powodowały, że czułam się jeszcze gorzej. Niedziela była dniem przełomowym, a ja tak bardzo jej nienawidzę. Wstałam i postanowiłam, że będę miała dobry dzień. I rzeczywiście, nic nie było mi go w stanie zakłócić. Nic. Z dnia na dzień toczyłam bitwy z Panią D. Sama, ale z zapewnieniem, że On mnie nie zostawi. Nigdy tego nie chciałam, nie próbowałam, godziłam się z tym. I tak minął tydzień. Później… chwilowe załamanie. Przez dwa dni nie chciałam słyszeć, że coś lub ktoś mi pomoże. Następny dzień znowu był przełomem. Wstałam, podniosłam koronę i poszłam dalej. I chodzę, prosto, dumnie, ale patrzę pod nogi. Jestem zupełnie innym człowiekiem. Pewna siebie, zadowolona z tego, że mam jeszcze tyle pięknych rzeczy przed sobą. Udział w tym wzięli wszyscy, na których mi zależy. Jedni pomogli dobrym słowem, telefonami, odwiedzinami, smsami, a drudzy dali mi niezłą nauczkę. Za wszystko jestem ogromnie wdzięczna. Przyjaciele zawsze byli w moim życiu bardzo ważni. Usłyszałam: „To Ty zawsze wszystkim pomagasz i jesteś dla wszystkich. Czas na to, żeby ktoś pomógł Tobie i był dla Ciebie.” Racja. Zawsze myślałam o wszystkich, siebie zostawiając na szarym końcu. Zaniedbałam się i zapomniałam jaką jestem twardą sztuką. Teraz już pamiętam i nie dam sobie tego odebrać.
Dzisiaj wyjątkowe Święto. Odwiedzamy bliskich na cmentarzu. Oprócz polskiego cebulactwa, walki o miejsce na parkingu, rewii mody, to przede wszystkim dobry czas na przewartościowanie swojego życia. I zawsze pada taka refleksja. Co po nas zostaje? Twardowski pisał, że „zostają po nich buty i telefon głuchy”. A pamięć? A miłość? Smutek i tęsknota? Wspomnienia. Czy pamięta się wtedy o tym, co człowiek robił za życia źle? Czy mówi się o tym w ten sposób? Po moich bliskich został lęk. Kto następny i dlaczego tak szybko? Boję się, że niedługo zapomnę ich głosu, zapachu, słów, które wpisały się w serce, spojrzeń, dotyku, ulubionych rzeczy, powiedzonek, tajemnic, mądrości, sposobu, w jaki się poruszali i gestykulowali. Czy tylko w taki dzień pamięta się o takich rzeczach? Z biegiem czasu jest trudniej. Pamięć to wszystko, co nam pozostało. Dajmy się zapamiętać światu z jak najlepszej strony. Kiedy już podzielimy los naszych bliskich, kto będzie stał na cmentarzu i myślał o nas dobrze? Nie palmy mostów, kochajmy, bądźmy dla siebie bardziej serdeczni, dawajmy innym radość, nie patrzmy zawsze na siebie.
A miłość to nie wszystko. To chyba najmadrzejsze zdanie, jakie kiedykolwiek wypowiedziałam. Związek to szacunek, radość z uszczęśliwiania tej drugiej połówki i z bycia razem. To mnóstwo zmian, wyrzeczeń i poświęceń. To dzielenie się sukcesami i porażkami, problemami i radościami. To bycie odpowiedzialnym za drugą osobę. To zaufanie, wsparcie i pokazywanie każdego swojego oblicza. To sekret, który znacie tylko Wy. To coś pięknego, a jednocześnie cholernie trudnego w utrzymaniu. Uśmiech i łzy. Dobre i złe. Ciepło w sercu. Tęsknota. Walka. Bycie do dyspozycji. Przyjaźń.
Tego chcę. 

Zostaw komentarz więcej...

Rok później.

przez , 31.sie.2015, w praca za granicą, życie

Tak, wciąż pracuję w Wielkiej Brytanii. Co mnie wygnało? Poznałam kogos wyjątkowego, z kim dzielę teraz życie, dom, rachunki i problemy. Choć nie przysięgalismy sobie przed Bogiem, zachowujemy się trochę, jak stare dobre małżeństwo. Gdyby nie Chad, chyba nie miałabym tutaj czego szukać. Tęsknota za Polską i moją małą Ojczyzną towarzyszy mi niemal codziennie, mimo, że tak zaciekle walczyłam o szczęscie na obczyźnie. Nie można mnie winić za to, że chciałam polepszyć standardy swojego życia, lub… w ogóle jakies mieć. Nie pisałam od roku. Nie wiedzieć czemu, zgubiłam chęć do robienia rzeczy, które kiedys przynosiły mi ogromną radosć. Praca pochłania całą moją energię. Chyba zapomniałam, jak pisać ciekawie. Nie spiewam i nie widzę sensu, dla którego miałabym je kontynuować. Bycie gwiazdą karaoke nie jest ani trochę satysfakcjonujące.

Niektórzy wciąż pytają, jak tu jest. Otóż… Wszystkie budynki są niemal takie same. Wchodząc do obcego domu, nie musisz pytać o drogę do łazienki, bo w każdym z nich jest usytuowana w tym samym miejscu. Trochę to nudne, nie? Pracuję w barze, w którym serwujemy szampana. Zlokalizowany jest w budynku House of Fraser (centrum handlowego). Krótko mówiąc… bogaci ludzie, podczas zakupów, wpadają do nas na kieliszek szampana. Czasami mam wrażenie, że pracuję w cholernej informacji, odpowiadając cztery tysiące razy na pytanie: ,,gdzie jest ubikacja?” (o ironio!).

Uwierzycie mi na słowo, kiedy powiem, że mam niesamowitą trudnosć w nawiązywaniu przyjaźni w tym kraju? Prawda jest taka, że do Polaka nie warto się odzywać, a przeciętny English Man jest wysoce niezadowolony z mojej obecnosci w Wielkiej Brytanii. Mało tego… uważa, że raczej nie potrafię mówić po angielsku, więc lepiej ze mną nie rozmawiać, bo pewnie nie zrozumiem, no i ukradłam mu miejsce pracy. Dlatego też… moje życie towarzyskie stało się nudnawe.

Plany na przyszłosć są trochę bardziej ambitne, ale o tym napiszę innym razem. ;-)

Zostaw komentarz więcej...

Wrażenia z pobytu w UK cz. 2

przez , 23.sie.2014, w praca za granicą, życie

Drugi miesiąc pobytu w Wielkiej Brytanii upłynął mi zdecydowanie za szybko. Zrezygnowałam z pracy w hotelu i zaczęłam pracę w hinduskiej restauracji o nazwie Aamchi Mumbai (Mój Bombaj, My Mumbai). Zmiana pracy wyszła mi na korzyść, gdyż zaczęłam szlifować mój angielski. W poprzednim miejscu było to niestety niemożliwe. Nie tylko to przyniosło mi korzyści. Mam fantastyczną atmosferę, codziennie uczę się nowych rzeczy, naprawdę dobry kontakt z klientami, którzy mnie chwalą i wracają do nas. To moja pierwsza praca w jakiejkolwiek restauracji. Właściciele nie chcą bym wracała do Polski, chcą mnie tutaj zatrzymać na rok.
10400875_10204570007230542_543938838272816494_n
O dziwo, lepiej nam się obsługuje klientów angielskich, niż hinduskich. Większość Hindusów chce być traktowana jak królewska rodzina, co często jest denerwujące.
20140807_181615
Wielka Brytania nie jest krajem bezsensów. Nie ma tutaj niepotrzebnych stanowisk pracy. Zauważyłam to chociażby w autobusie. Każdy wsiadający pasażer musi zakupić bilet, bądź okazać go kierowcy. Wszystkie bilety można zakupić u niego. Nie ma kontroli autobusowych. Autobus nie ruszy, dopóki wszyscy pasażerowie nie będą mieli biletów. Sprawiedliwe? Oczywiście.

Wstyd mi, natomiast, za większość naszych rodaków. Ilekroć rozmawiam z taksówkarzami, czy klientami mówią, że mój angielski jest bardzo dobry i są naprawdę zdziwieni, że jestem Polką, i że mieszkam tutaj dopiero dwa miesiące. Umówmy się, że mój angielski nie jest wybitnie dobry, jest przeciętny. Większość Polaków mieszkających tutaj nie zna wcale języka i w ogóle nie potrafi się dogadać. Mamy przypiętą łatkę zagubionych, ciężko pracujących przygłupów. Mitem, natomiast, jest to, że większość Anglików nas nie lubi. Jeszcze nie spotkałam się z nienawiścią z ich strony względem mnie. 

Uwierzcie mi, to całkiem inny świat- bez ograniczeń, bez narzekania, wysoką tolerancją. Wiadomo, bardzo tęsknię za domem, ale często myślę o przeprowadzce na stałe. Gdybym chciała tu wrócić, wiem, że mam do czego. W pracy przyjmą mnie z otwartymi rękoma. Moje studia, niestety, są tutaj nic nie warte.
20140811_200118
No i chyba najważniejsze- poznałam naprawdę wspaniałego mężczyznę. Pochodzi z Południowej Afryki. Mieszka tutaj prawie 7 lat. Poznaliśmy się w centrum, był barmanem w jednym z pubów na ”Gay Village”. Moje pierwsze pytanie, kiedy Go zobaczyłam: Jesteś gejem? :D
Od tego momentu minęły dwa miesiące. Nikt nigdy wcześniej nie był dla mnie tak dobry, jak On. To niesamowite, jak druga osoba potrafi wszystko zmienić, począwszy od wyrazu twarzy i skończywszy na zwykłym wewnętrznym spokoju. Chyba zbyt długo byłam sama. Teraz czuję się naprawdę szczęśliwa!
20140620_20033020140717_203723Picture1483

2 komentarze :, , , więcej...

Keep the balance

przez , 13.kwi.2014, w człowiek, życie

Czasami nie potrzeba słów, żeby coś przekazać. Najczęściej jednak nie dostrzegamy tego, co nie jest powiedziane. Słowo zawsze dotyka, boli, porusza, cieszy bardziej, aniżeli gest. Znalazłam kilka filmików, które mocno mnie wzruszyły.

Piękny filmik, który został zrealizowany bez użycia słowa. Wierzę, że to, co dobre do nas wraca i ten film genialnie to pokazuje.

Drugi mówi o marzeniach…

Najbardziej dotknęły mnie słowa mężczyzny (3:25) , który marzy o tym, by jego dzieci wyrosły na lepszych ludzi, niż on. Zero próżności i pychy, to czyni go wartościowym. Kolejna wypowiedź (2:42) mężczyzny (obcokrajowca) również mnie przejęła. Powiedział, że marzy o tym, żeby na świecie nie było bólu, bo jest go ogromnie dużo.

Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak mało czasu mamy na to, żeby powiedzieć: przepraszam, kocham cię, dobrze, że jesteś… Ciągle wszystko odkładamy na później. A co jeśli tego czasu kiedyś nam zabraknie?

Bohater kolejnego filmu nie miał tyle szczęścia…

Naprawdę rodzice tak bardzo Cię denerwują? Dopóki masz jeszcze czas- podziękuj, przeproś i powiedz, że kochasz.

Nasze tęsknoty:

Ja tęsknię za Mamą i Dziadkiem. Tęsknię za paroma innymi ludźmi, którzy przewinęli się już przez moje życie. Tęsknię za beztroską i czymś spontanicznym. A Ty?

A ta reklama przynosi uśmiech na moje usta ilekroć ją oglądam:

Dzielcie się radością, dobrem, szczęściem, czasem, miłością! ;-)

Trochę się ostatnio ukrywam i izoluję. Sama do końca nie wiem, po co i dlaczego. Czekam na coś lepszego, coś bardzo mojego. Nie wiem, co dalej robić. Czas w końcu wyjść z ukrycia i zacząć ŻYĆ. 

Zostaw komentarz :, , , , , , , , więcej...

Kim jestem versus Kim chcę być

przez , 09.mar.2014, w człowiek, kim jestem, życie

Na pytanie ,,kim jestem?” próbowali sobie odpowiedzieć znani nam filozofowie ze starożytności. Jest to pytanie uniwersalne, bo przetrwało do naszych czasów i pewnie będzie jeszcze funkcjonowało w przyszłości. Każdy je sobie zadaje, niezależnie od wieku. Ja też postanowiłam je sobie zadać.
Jestem:
-człowiekiem,
-dwudziestoparoletnią kobietą,
-Polką,
-rydułtowianką,
-katoliczką

-siostrą,
-wnuczką,
-siostrzenicą,
-kuzynką,
-przyjaciółką,
-studentką,
-koleżanką,
-zodiakalną wagą,
-kimś, kto się waha,
-kimś, kto ufa,
-kimś, kto wątpi,
-kimś, kto się stara,
-kimś, kto kocha.
,,Kim chcę być?”- na to pytanie najczęściej odpowiadają dzieci. Chcą być strażakami, piosenkarzami, policjantami, piłkarzami itd. Dorośli raczej nie odpowiadają na to pytanie, robią najczęściej to, co muszą. To, co z góry mają ustalone. Pytanie to powinno więc brzmieć: kim muszę być? Marzenia i dążenia zostały gdzieś pominięte, zgubione. Nie ma odpowiedzi: muszę być tym, kim chcę. Wiosną ubiegłego roku, siedząc na rynku, w rydułtowskich ogródkach z przyjaciółmi, dosiadł się do nas nieznajomy mężczyzna, uprzednio pytając o papierosa. Powiedział, że niczego od nas nie chce, prosi tylko o krótką rozmowę. Zgodziliśmy się, właściwie nie wiedząc dlaczego. Miał przy sobie tylko plecak, który nazwał swoim życiem. Rzeczywiście, miał rację. Wyciągnął z niego ręcznik, dwa antyperspiranty, żel pod prysznic, płyn do płukania ust, szczoteczkę i pastę do zębów, zamrożoną kiełbasę i dwa pączki. Zapytaliśmy się skąd to wszystko ma, odpowiedział, że wszystko ukradł, a tamtejszej nocy spał pod rydułtowskim kościołem zalany w trupa. Byliśmy nieco zmieszani i zaczęliśmy trochę baczniej przyglądać się naszym cennym rzeczom. Jarek, bo tak miał na imię, zauważył to i skwitował krótkim: ,,Dobrych ludzi nie okradam.”. Zawsze ma na piwo, śpi gdzie popadnie. Przedstawił nam swoją sytuację, przy czym ani razu nie próbował się usprawiedliwiać. Na koniec swojej historii powiedział: ,,Chcę być człowiekiem, po prostu. Gdzieś to wszystko zgubiłem. Niczego w życiu nie chcę tak, jak tego, by odnaleźć człowieczeństwo.”. Niesamowicie mnie to uderzyło, bo nikt nigdy na głos nie wypowiedział takiego marzenia. Marzenia innych zawsze były próżne. 

Kim ja chcę być?
To proste. Chcę być Agatą Zientek. 

Bezużyteczny fakt o mnie: W gimnazjum dostałam szóstkę z wypracowania, z książki ,,Syzyfowe prace”, o której kompletnie nie miałam pojęcia ;-)

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...