kim jestem

Aga vs. AgaT

przez , 19.paź.2017, w Ja, kim jestem, Miłość, Przyjaźń, UK

Powrót z Manchesteru. Tym razem stały, trzeba było w końcu zdecydować się na jakiś krok. Oczywiście, decyzja znowu została podjęta pod wpływem chwili. Zaczęło się zwykłym urlopem, w czerwcu. Przyjechała AgaT, wszyscy się cieszyli, ja szczególnie, bo ostatni raz w domu byłam w styczniu. Byłam na pięknym weselu, jako świadek, z wymarzonym partnerem. Początkowo miałam zostać na tydzień, z czasem przedłużyłam urlop o kolejny, ostatecznie zostając w Polsce na miesiąc. Miesiąc ten okazał się być pełen niespodzianek. Mężczyzna, przypadkowo poznany w zeszłym roku, o którym pisałam poprzednim razem, został moim Mężczyzną. Najlepszym, jedynym, wspaniałym, dzięki któremu czuje się jak prawdziwa kobieta. Jego kobieta. Myśl o powrocie do Manchesteru bardzo mnie dobijała. Musiałam, obiecałam, jestem honorowa. Pojechałam na miesiąc, będąc przez większość czasu zupełnie sama. Pierwszy tydzień okazał się totalnym szaleństwem, w sensie… myślałam, że oszalałam. Dostałam pracę w restauracji, na czarno, w której spędzałam większość swojego czasu, od czasu do czasu pozwalając sobie na chwile szaleństwa w towarzystwie przyjaciela Szymka. Powrót do Manchesteru wydał się wtedy prostszy, a tęsknota i samotność nie były już wcale takie straszne. Pożegnań z przyjaciółmi nie było końca. Każdy z nich znaczy dla mnie bardzo dużo, bo tam nie ma się rodziny, bo tam trzeba sobie stworzyć rodzinę samemu. Dwa lata zajęło mi znalezienie jakiejkolwiek znajomej, znajomego, z którym mogłabym wyjść na kawę. Tak powstała Aga. Pracowita, wesoła, uśmiechnięta, twarda, dusza towarzystwa, przyjaciółka, zawsze do usług i wszędzie jej pełno. Ze zwyczajnej dziewczyny, stała się nadzwyczajna, bo każdy o niej mówił. Pozytywnie. Z bagażem doświadczeń, pięcioma torbami, mnóstwem niesamowitych wspomnień i całkiem sporym gronem przyjaciół ulokowanych w sercu, Aga wróciła do Rydułtów.
No i… 24.08.- upragniony dzień. Rodzina, przyjaciele i ON. Jakież to było moje ogromne święto. Pierwsze tygodnie, w przeciwieństwie do zeszłego roku, były niesamowite. Tyle się działo. Wróciłam. Chciałam tego. Później… jak to zwykle bywa, mnóstwo wątpliwości. O ile znalezienie pracy w Manchesterze nie było dla mnie większym problemem, tutaj sprawiło mi to niesamowitą trudność. Nie wyobrażam sobie życia bez pracy, więc znowu wszystko mnie przytłoczyło. Po jakimś czasie znalazłam pracę, nie jest ona szczytem moich marzeń, ale to praca. Szanuję ją. Zaczęłam się zastanawiać nad powrotem, tym razem nie sama. Brałam wszystkie możliwości pod uwagę. Biłam się z myślami każdej nocy. Zdecydowałam, że Manchester nie może być zawsze tą opcją zapasową, gdyby nie wyszło. Zacisnęłam zęby i zostałam. Zaciskam je nadal, wierząc, ze wszystko się ułoży. Bo zanim pojechałam, czułam się tutaj bardzo samotna. Urlopy w Rydułtowach czasem były magiczne i piękne, a czasem były tylko przykrym rozczarowaniem.
Trzy lata przewróciły moje życie do góry nogami. Zweryfikowały przyjaźnie, nauczyły większej pewności siebie, dały mi nowy obraz siebie, sprawiły, że jestem bardziej odważna, twarda i zaczęłam doceniać małe rzeczy, i zwyczajnie się z nich cieszyć.
Zastanawiam się tylko ile Agi jest w AgaT, a ile AgaT w Adze? Kto przejął kontrolę i kim tak naprawdę jestem. Kim chcę być? Te dwie osoby są podobne, ale jednak cholernie się od siebie różnią. Aga lubi wyzwania, przygody, nie przejmuje się tak bardzo. AgaT słucha, lubi swoją samotnię, bo za bardzo się do niej przyzwyczaiła. Obie cierpią na raka pewności siebie. Wiem, co mówię, możecie mnie skrytykować za porównanie. To zależy, w jaki sposób na to spojrzeć. Mój rak pewności siebie jest złośliwy, ale uleczalny. Wystarczy dobra terapia, a ja w to wierzę. A może by tak połączyć te dwie postaci, albo znaleźć jakiś złoty środek?
Bądźcie tymi, kimi chcecie być, a nie tymi, którymi ludzie chcieliby Was widzieć. Przed tymi prawdziwymi nie musicie niczego ukrywać. Ja siebie szukam, cały czas. Życzę sobie i Wam, żebyście się zawsze w porę odnaleźli. 

20170317_21244720170324_17042220170502_19153220170626_22243420170330_19061520170428_20435220170503_00153620170503_01245820170520_01113720170609_20310720170609_20360620170623_19410120170702_20163720170715_04394820170916_203304

2 komentarze więcej...

Kim jestem versus Kim chcę być

przez , 09.mar.2014, w człowiek, kim jestem, życie

Na pytanie ,,kim jestem?” próbowali sobie odpowiedzieć znani nam filozofowie ze starożytności. Jest to pytanie uniwersalne, bo przetrwało do naszych czasów i pewnie będzie jeszcze funkcjonowało w przyszłości. Każdy je sobie zadaje, niezależnie od wieku. Ja też postanowiłam je sobie zadać.
Jestem:
-człowiekiem,
-dwudziestoparoletnią kobietą,
-Polką,
-rydułtowianką,
-katoliczką

-siostrą,
-wnuczką,
-siostrzenicą,
-kuzynką,
-przyjaciółką,
-studentką,
-koleżanką,
-zodiakalną wagą,
-kimś, kto się waha,
-kimś, kto ufa,
-kimś, kto wątpi,
-kimś, kto się stara,
-kimś, kto kocha.
,,Kim chcę być?”- na to pytanie najczęściej odpowiadają dzieci. Chcą być strażakami, piosenkarzami, policjantami, piłkarzami itd. Dorośli raczej nie odpowiadają na to pytanie, robią najczęściej to, co muszą. To, co z góry mają ustalone. Pytanie to powinno więc brzmieć: kim muszę być? Marzenia i dążenia zostały gdzieś pominięte, zgubione. Nie ma odpowiedzi: muszę być tym, kim chcę. Wiosną ubiegłego roku, siedząc na rynku, w rydułtowskich ogródkach z przyjaciółmi, dosiadł się do nas nieznajomy mężczyzna, uprzednio pytając o papierosa. Powiedział, że niczego od nas nie chce, prosi tylko o krótką rozmowę. Zgodziliśmy się, właściwie nie wiedząc dlaczego. Miał przy sobie tylko plecak, który nazwał swoim życiem. Rzeczywiście, miał rację. Wyciągnął z niego ręcznik, dwa antyperspiranty, żel pod prysznic, płyn do płukania ust, szczoteczkę i pastę do zębów, zamrożoną kiełbasę i dwa pączki. Zapytaliśmy się skąd to wszystko ma, odpowiedział, że wszystko ukradł, a tamtejszej nocy spał pod rydułtowskim kościołem zalany w trupa. Byliśmy nieco zmieszani i zaczęliśmy trochę baczniej przyglądać się naszym cennym rzeczom. Jarek, bo tak miał na imię, zauważył to i skwitował krótkim: ,,Dobrych ludzi nie okradam.”. Zawsze ma na piwo, śpi gdzie popadnie. Przedstawił nam swoją sytuację, przy czym ani razu nie próbował się usprawiedliwiać. Na koniec swojej historii powiedział: ,,Chcę być człowiekiem, po prostu. Gdzieś to wszystko zgubiłem. Niczego w życiu nie chcę tak, jak tego, by odnaleźć człowieczeństwo.”. Niesamowicie mnie to uderzyło, bo nikt nigdy na głos nie wypowiedział takiego marzenia. Marzenia innych zawsze były próżne. 

Kim ja chcę być?
To proste. Chcę być Agatą Zientek. 

Bezużyteczny fakt o mnie: W gimnazjum dostałam szóstkę z wypracowania, z książki ,,Syzyfowe prace”, o której kompletnie nie miałam pojęcia ;-)

Zostaw komentarz :, , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...