Archiwum dla: Lipiec, 2012

przez , 26.lip.2012, w Bez kategorii

Wczorajsza rozmowa dała do myślenia nie tylko mnie. Rozmawialiśmy o szczęściu. Wiem, pisałam już o tym, ale chciałam się podzielić jeszcze krótką refleksją na ten temat. Szczęście jest nieporównywalne. Nie można również go umniejszać lub powiększać. Nie ma małego szczęścia, ani dużego. Z miłością jest identycznie- nie ma większej lub mniejszej. Każda jest również inna. Przewrotne, prawda?
Dobrze czasami posiedzieć na krawężniku przed moim domem, nie przejmując się niczym, popatrzeć w niebo i porozmawiać o szczęściu. Tak, brakowało mi tego.
Spędziłam ostatnio dużo czasu czytając mojego starego bloga. Zauważyłam, że przez większość czasu się cofałam albo stałam w miejscu. A przecież zawsze wszystkim radzę, że trzeba iść do przodu. Dopiero niedawno, kiedy się otrząsnęłam, zakończyłam rozdział o nazwie: ”On”, zaczęłam normalnie funkcjonować i sama zastosowałam się do swoich rad. Lepiej się cofać, czy stać w miejscu? Cofanie się sprawia, że wracamy do tego, co złe lub tego, co kiedyś wydawało nam się dobre. Odwracamy się, jesteśmy w pewnego rodzaju labiryncie. Stojąc w miejscu jesteśmy bezbronni. Ni to złe, ni to dobre- raczej naiwne. Mamy dużo możliwości, ale nie potrafimy z nich skorzystać. Reasumując- i to, i to nie wychodzi na dobre.
Życie, to taki bilet w jedną stronę z wieloma możliwościami przesiadki. Tory układasz sam. Przeszkodami są wybory, które można regulować zwrotnicami. Zawsze można je naprawić. Na każdym przystanku można zaprosić nowych ludzi i pozbyć się ich na następnych, jeśli nie wnoszą nic lepszego do Twojego życia. Możesz również jechać z nimi do samego końca.
Ale ono pędzi, przemija, płynie.


Byle do przodu.

1 komentarz więcej...

Rok temu.

przez , 22.lip.2012, w Bez kategorii

Długo nie pisałam. Nie miałam chęci, czasami odwagi, pomysłów i słów. Dzisiaj je znalazłam. Jadąc samochodem, uświadomiłam sobie, że muszę coś napisać, bo trochę się tego ostatnio nagromadziło. Nie wiedziałam jednak, jak to wszystko ubrać w ładne słowa. Aczkolwiek szybko zdałam sobie sprawę, że nie potrzeba kwiecistej mowy i egzaltowanych słów, by wyrazić swoje uczucia. 

Zacznę od tego, że mam cholerną pamięć do dat- wiem wszystko, co, gdzie i jak się stało. Podobno to całkiem niezła sprawa. W moim odczuciu, to nic nadzwyczajnego, wręcz przeciwnie- pozwala mi na przeniesienie się do czasu, kiedy było mi źle. Potem rozmyślam i analizuję, całkiem niepotrzebnie. 
Rok temu przeżyłam swoje rozstanie z pierwszą, prawdziwą miłością. Nie, nie będę nikogo i niczego oceniać. To już przeszłość, to już minęło. Cholernie jestem wdzięczna losowi za to, co otrzymałam przez ten okres czasu. Przepłakałam kilkadziesiąt nocy, otworzyłam szerzej oczy, zyskałam ważne dla mnie osoby, utraciłam te, które wcale nie okazały się być szczególnie ważne i- co najważniejsze- wiele się nauczyłam. 
Od roku jestem sama. Twierdziłam, że nikogo nie potrzebuję, że potrafię poradzić sobie sama. I tak było, ale teraz czuję się jakby pusta, jakby trochę stłamszona i lekko bezwartościowa, samotna- mimo, że mam wielu przyjaciół i znajomych. Samotność to moja największa obawa i zarazem przekleństwo. Najgorzej jest czuć się samotnym w tłumie ludzi. Do całkowitej samotności można się przyzwyczaić. Wśród ludzi czujesz się zagubiony, a kiedy jesteś sam, jak palec, wiesz, że tego chcesz i wybrałeś to celowo. 
Niczego nie będę robić na siłę, bo to zwyczajnie do mnie nie pasuje. Ale… chciałabym mieć kogoś, do kogo mogę się przytulić, pójść do kina, na spacer, kogoś, kto będzie ze mną oglądał horrory, kto potrzyma mnie za rękę, obdarzy ciepłym spojrzeniem i przywracającym wiarę w ludzi uśmiechem. Skoro zamknęłam tak długo trwający dla mnie etap, czas stworzyć coś nowego. Czas na zmiany.

Nigdy nie zapomnę o siedemnastym lipca, siedemnastym marca, ósmym lutym, dwudziestym siódmym grudnia. 
2 komentarze więcej...

Mojemu Bratu.

przez , 04.lip.2012, w Bez kategorii

Kiedyś nie mogłam na nim polegać. Wiecznie się kłóciliśmy, nie rozumieliśmy, dokuczaliśmy sobie- jak to w rodzeństwie. Natomiast, kiedy w naszym życiu pojawiły się ogromne zmiany, kiedy zabrakło nam najważniejszej osoby w życiu, to wszystko zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. I:

- zostałam Jego opiekunem,
- uczyłam Go wiersza po imprezie, grubo po północy,
- pomagaliśmy sobie nawzajem, jak tylko mogliśmy,
- razem śmiejemy się i płaczemy,
- kiedy jednemu z nas ktoś zrobi krzywdę, drugie staje w jego obronie, mimo wszystko,
- kupuję Mu ubrania, bo twierdzi, że ja mam dobry gust,
- kiedy potrzebuję, On przyjedzie po mnie na każdą imprezę w późnych godzinach nocnych,
- niekiedy strasznie się na siebie zdenerwujemy, ale jakoś umiemy to wszystko załagodzić,
- jestem z Niego ogromnie dumna.

Nauczyłam się od Niego bardzo ważnej rzeczy- bez względu na wszystko mamy tylko siebie i zawsze tylko na sobie możemy polegać.
I mimo tego, że nigdy nie powiedziałam mu, że go kocham, to dałabym się za niego poćwiartować. Zawsze będzie moim małym Faflisiem : )
A teraz… pójdę go przytulić i powiedzieć: ”Kocham Cię, Braciszku.”.
Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.