Archiwum dla: Marzec, 2012

Marzenia w butelce.

przez , 26.mar.2012, w Bez kategorii

A gdyby tak spisać wszystkie swoje marzenia na kartce i włożyć je do butelki? Potem wrzucić ją do morza albo zakopać w ziemi. Chyba chcę to zrobić.
Czy warto marzyć? Z jednej strony nie, bo marzenia dają Ci nadzieję, która z kolei jest bardzo złudna. Z drugiej strony- czym jest życie bez marzeń? Byłoby nudne, nieciekawe, bezbarwne. Marzenia sprawiają, że jesteś innym człowiekiem, że masz ambicje, dążysz do czegoś.
A Ty masz marzenia?

Od rana słucham rapu. Eldo w tej dziedzinie jest moim mentorem.

Dziękuję osobom, przez które świat staje się na chwilę lepszy. Dzięki nim na chwilę można zapomnieć i tak po prostu… się śmiać.
”Bo jest paru ludzi, bo jest parę w życiu dobrych chwil.”

2 komentarze więcej...

Sen.

przez , 22.mar.2012, w Bez kategorii

Obudziłam się dzisiaj z płaczem. Miałam beznadziejny sen. Był krótki, ale w jego trakcie czułam, że łzy cały czas spływają mi po policzkach. Nie potrafiłam ich powstrzymać, ani się obudzić.
Śniło mi się, że zdiagnozowano u mnie białaczkę i nie będę długo żyć. Postanowiłam sobie, że każdy dzień wykorzystam do końca, że będą to najpiękniejsze dni mojego życia. I rzeczywiście tak było. Spędzałam dużo czasu ze znajomymi. Pogodziłam naszą skłóconą rodzinę. Cały czas się uśmiechałam. Pewnego dnia zrobiłam się strasznie słaba. Poprosiłam babcię, żeby zadzwoniła do Niego- chciałam, żeby mnie odwiedził. Gdy Go zobaczyłam mój stan się polepszył, miałam ochotę dalej żyć i chciałam walczyć. Zapytałam Go, czy będzie ze mną do końca, aż umrę, a On odpowiedział, że tak. Po moich policzkach poleciała cicha łza. Umarłam. Do jasnej cholery umarłam! W takim momencie! Że też zawsze muszę wybierać takie ”odpowiednie” momenty. Obudziłam się.

Dziwne, nie?

3 komentarze więcej...

Kilka celów.

przez , 19.mar.2012, w Bez kategorii

Chyba za dużo tutaj Jego. W tym blogu jest za dużo tego, co z Nim związane. Przepraszam, inaczej nie umiem wyrażać emocji. Dla odmiany postanowiłam, że napiszę coś innego. Postawiłam sobie cel- rzucę papierosy. Chciałabym kiedyś powiedzieć sobie samej- ”Jestem z siebie dumna, bo pokonałam coś, co jest silniejsze ode mnie.”. Nigdy tak naprawdę nie byłam z siebie dumna, ale kiedy rzucę palenie, po siedmiu latach, to w końcu zaznam tego uczucia. Sama sobie nie poradzę, więc jutro idę do lekarza po tabletki. Każdą dychę przeznaczoną na fajki będę wrzucać do kubka z napisem: ”Zbieram na sylwestra”. Wiem, że milion razy obiecywałam sobie, że rzucę. Za każdym razem stało się coś, co mnie odciągało od tej myśli i wracałam do nałogu. Kolejnym czynnikiem, który czyni mnie nadal osobą palącą jest to, że moje towarzystwo w całości jest palące, moja rodzina też pali. Motywacją do rzucenia jest ponad 300 zł, wydawanych w miesiącu na fajki. Trzymajcie kciuki, a ja postaram się nie poddać.

Kolejną rzeczą, jaka chodzi mi ostatnio po głowie, to założenie bloga o kosmetykach, makijażu, maseczkach, kremach itd., czyli o tym, co uwielbiam. Stwierdziłam, że to może przynieść mi jakąś satysfakcję, a w dodatku znowu będę miała powód do pisania. Wydaje mi się, że to dobry pomysł.

Mam jeszcze jeden cel, ale jeśli naprawdę uda mi się go dokonać- napiszę. Teraz nie umiem o tym pisać.
W sumie… tych celów jest trochę więcej, ale jakoś zbytnio nie wierzę, że się uda. Nie zmienia to jednak faktu, że mogłabym być wtedy bardziej zadowolona z siebie i czasami powiedzieć sobie, że coś mi się udało. Cóż, jak to mówi sarkastycznym tonem Kasieńka: ”Moje życie to nieustające pasmo sukcesów.”.

3 komentarze więcej...

Dwa lata temu.

przez , 17.mar.2012, w Bez kategorii

Nawet nie wiem, co napisać. Wiem, że to dla mnie cholernie znaczący dzień. Dziś… mielibyśmy dwa lata.
I…
nie spojrzy,
nie przytuli,
nie pocałuje,
nie powie,
nie uśmiechnie się.
Ciekawe, czy pamięta, czy myśli, czy wspomina… czy czuje. Ciekawe, czy czytał ostatni wpis.
Bardzo chciałabym, żeby tu był. Chciałabym Mu powiedzieć tyle rzeczy. Czekam na znak…
Nienawidzę takich dni, jak te. Powód jest prosty i oczywisty- bo nie ma Jego.
Każdy z Was pewnie sobie pomyśli, że jestem głupia, że rozpamiętuję, że to staje się nudne. Przykro mi, ale nie jestem na tyle odporna, by z tym walczyć.

Zostałam matką chrzestną- to jest mój powód do dumy. Mam zdrowego, ślicznego Chrześniaka. Słowo daję- niesamowite przeżycie. Widząc przykład (a raczej jego brak) moich rodziców chrzestnych, stwierdzam, że niektórzy nie czują się odpowiedzialni i nie nadają się do tej roli. Ja zamierzam się w niej spełniać, choć czasami myślę, że nie jestem dobrą kandydatką na to miejsce.

17 marca 2010r.
P.S. Kocham Cię.

Zostaw komentarz więcej...

ONI.

przez , 06.mar.2012, w Bez kategorii

Kilka osób, które postawiło mnie na nogi- właśnie teraz, kiedy już nie dawałam rady. Oto Oni:
- Od siedmiu lat- jak siostry. Nigdy się nie pokłóciłyśmy. Choć bywały momenty, kiedy się nawzajem irytowałyśmy i pewnie tak będzie dalej. Szczerze? Nie potrafię nic więcej napisać, bo chyba już wszystko wiesz. Ja też wiem. Nieraz wychodziłyśmy z największego bagna- razem. Cokolwiek by się nie stało, zawsze do siebie wracamy. I chociaż masz naturę mazgaja, to jesteś najlepszym mazgajem, którego lubię ustawiać do pionu, kiedy tego potrzebuje. Sprawia mi to cholerną przyjemność. W sumie i tak Cię nienawidzę, bo masz krzywe nogi i jesteś brzydka : * Dziękuję!
- Nieważne, ile lat się znamy. Ważne, przez ile rzeczy już przeszliśmy. Z początku nie zapowiadało się na koleżeństwo, a tym bardziej na przyjaźń. Życie pokazało, że jest zupełnie odwrotnie. Zawsze potrafisz nakierować moje myśli w taki sposób, że wszystko zdaje się być prostsze. Czasami stawiasz przede mną wyzywania, bo wiesz, że się ich podejmę i dam im radę. Twoje poczucie humoru jest dokładnie takie samo, jak moje. Chyba jesteśmy bardzo do siebie podobni. Lubię, kiedy tu wracasz. Dziękuję!
- Nie mogę napisać, że znamy się, jak nikt. Jednak, żadna osoba tyle razy nie ratowała mojego tyłka w tak krótkim czasie. Jesteś praktycznie na bieżąco z moimi życiowymi rozterkami. Wiem, że nie lubisz takiej formy podziękowań, a w zasadzie w ogóle ich nie lubisz. Wiem też, że będę mogła liczyć na Ciebie i, że nie będzie to ”przejściowa” przyjaźń. My też w paru kwestiach jesteśmy do siebie podobni. Uwielbiam nasz duet na karaoke. Jesteśmy najlepsi. Dziękuję!

Wspaniali.

Niżej- wpis, który bałam się udostępnić.

1 komentarz więcej...

On.

przez , 06.mar.2012, w Bez kategorii

Zawsze podobali mi się bruneci z brązowymi albo niebieskimi oczami. Dziwnym trafem zawsze zakochiwałam się w blondynach o niebieskich oczach. On właśnie taki jest. Ale tu nie chodzi chodzi o Jego obłędnie błękitne oczy, zabójczy uśmiech, czy silne ramiona. Chodzi o to, dlaczego to właśnie On jest tym, którego tak bardzo pokochałam. Zaczęło się trochę niewinnie- od spojrzenia. Powiedział mi, że kiedy pierwszy raz spotkały się nasze spojrzenia, pomyślał, że jestem najpiękniejszą kobietą. Po tej emocjonującej wymianie spojrzeń żadne z nas nie pomyślałoby, że będziemy kiedyś razem, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Cudownie było Go spotkać jeszcze raz… Potem chciało się już coraz więcej. Rozmowa, która zdała się nie mieć końca, podobne poglądy, podobne poczucie humoru i spojrzenia, zakochane spojrzenia. To nie było zwykłe uczucie. Każde moje życiowe porażki i niepowodzenia były niwelowane przez Niego. Nie wiem, jak to robił, ale sprawiał, że było lepiej. Przytulił i mówił słowa, których nienawidzę- ”Kochanie, będzie dobrze.”- jednak mówił to w taki sposób, który w ogóle mnie nie drażnił, który sprawiał, że czułam się silniejsza. Był zawsze, kiedy było najciężej. Czułam, że razem możemy dokonać wszystkiego. On napędzał moje życie i sprawiał, że chcę być potrzebna. Chociaż nie zdarzało nam się to często- kochałam budzić się koło Niego. Kochałam patrzeć, jak śpi. Każdego wieczoru pisaliśmy sobie bardzo długie sms-y na dobranoc. Każdy był inny. Kiedy się kłóciliśmy, On przychodził bez zapowiedzi i mówił, że bardzo mnie kocha i nie chce się kłócić. Nigdy mnie nie zdradził. Mogłam z Nim porozmawiać o wszystkim, niczego przed Nim nie ukrywałam. Było idealnie.
To, co napisałam jest osobiste i szczere, ale to, co napiszę teraz będzie najprawdziwsze- Kocham Go. Nie potrafiłam się do tego przyznać, choć kiedyś przychodziło mi to z taką łatwością. Kocham Go. Nie potrafię nawet z Nim o tym porozmawiać, choć zawsze umieliśmy pogadać na każdy temat. Nie potrafię spojrzeć w Jego niesamowite oczy. I z tym nie potrafię sobie poradzić, nie umiem z tym walczyć i nie umiem się tego pozbyć. A wiecie, co jest najgorsze? Że przez to zraniłam tylu fajnych facetów. Usprawiedliwia mnie jedynie to, że chciałabym w końcu znaleźć szczęście. Z drugiej strony- nie mogę tego robić cudzym kosztem. Jedno jest pewne- nie zakończyłam tego rozdziału. Nie wiem, jak go zakończyć.

3 komentarze więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...